A było to tak:
Założyłem konto na sfgame.pl tylko dlatego że moji koledzy w to grali. Grali na serwerze 3. Też tam zrobiłem konto. Grałem w to nie rozumiejąc nic. nie patrzyłem czy brałem kase czy doświadczenie. Jakoś z tego wyszłem miałem około 17 lvl gdy zrozumiełem o co w tym wszystkim chodzi i się dobrze połapałem. Byłem bardzo zachwycony moim rosnącym lvl i kasą z warty. Dopiero około 30 lvl zrozumiałem że potrzebna jest gildia. Mój brat cioteczny (kiedyś Wdowiak dziś DeWett, szanujcie go) założył gildię SchoolSurvival, z angielskiego na polski oznacza Szkoła Przetrwania (Program który leci na Discovery który mi imponował
). Był on dowócą ja jedynym oficerem. On później odszedł zostawiając mnie dowódcą. Jakoś sobie poradziłem. Zapraszałem graczy i dobrze się ta gildia rozwinęła. Niestety kiedyś (grudzień 2010) wyrzucałem graczy zaproszonych którzy nie przychodzili przez 1 miesiąc i wywaliłem siebie... To był wieki cios dla mnie, dowódcą została niejaka Rastaa i nawet ona nie wchodziła na tę grę (przynajmniej na to wyglądało). Nie miała zamiaru mnie znów zrobić dowódcą. Przez cud dostałem wiadomość od finia. Byłem Ciekawy co to jest. Napisała : Mogę cię zaprosić do gildii pod warunkiem że będziesz wpłacał złoto. Odpisałem. Poprosiłem o to zaproszenie i napisałem że z pewnością będe wpłacał złoto i nawet mam grzybki.
Gildia do której dołączyłem nazywała się DeLegendary. Na początek myślałem bardzo fajna gildia. Przez przypadek też poznałem finia. Była sobota, okolo 10:00 poznałem ją po się zapytałem do kogo napisała na czacie gildii. Poznałem ją lepiej na czacie póżniej rozmawialiśmy na gg. Była bardzo kulturalną osobą więc bardzo przyjemnie mi się z Nią rozmawiało. Jakiś 1 miesiąc po tym jak dołączyłem do DeLegendary, razem z finią założyliśmy gildię Cavalieri (poznałem także że umie włoski i hiszpański) co oznaczało z włoskiego Rycerze. Zrobiła mnie dowodca po poprzednim zapytaniu. Z tego co zauważyłem to większośc osób w naszej gildii pochodziła od DeLegendary. Po naszym odejściu DeLegendary (wspomnę że jej dowódcą był GoTeRos) się rozpadła. Nie wiem dlaczego. Nie wiem jak. Bardzo dobrze jest mi w Cavalieri i raczej już nigdy nie zmienię jej na żadną inną gildię.
KONIEC
Założyłem konto na sfgame.pl tylko dlatego że moji koledzy w to grali. Grali na serwerze 3. Też tam zrobiłem konto. Grałem w to nie rozumiejąc nic. nie patrzyłem czy brałem kase czy doświadczenie. Jakoś z tego wyszłem miałem około 17 lvl gdy zrozumiełem o co w tym wszystkim chodzi i się dobrze połapałem. Byłem bardzo zachwycony moim rosnącym lvl i kasą z warty. Dopiero około 30 lvl zrozumiałem że potrzebna jest gildia. Mój brat cioteczny (kiedyś Wdowiak dziś DeWett, szanujcie go) założył gildię SchoolSurvival, z angielskiego na polski oznacza Szkoła Przetrwania (Program który leci na Discovery który mi imponował
Gildia do której dołączyłem nazywała się DeLegendary. Na początek myślałem bardzo fajna gildia. Przez przypadek też poznałem finia. Była sobota, okolo 10:00 poznałem ją po się zapytałem do kogo napisała na czacie gildii. Poznałem ją lepiej na czacie póżniej rozmawialiśmy na gg. Była bardzo kulturalną osobą więc bardzo przyjemnie mi się z Nią rozmawiało. Jakiś 1 miesiąc po tym jak dołączyłem do DeLegendary, razem z finią założyliśmy gildię Cavalieri (poznałem także że umie włoski i hiszpański) co oznaczało z włoskiego Rycerze. Zrobiła mnie dowodca po poprzednim zapytaniu. Z tego co zauważyłem to większośc osób w naszej gildii pochodziła od DeLegendary. Po naszym odejściu DeLegendary (wspomnę że jej dowódcą był GoTeRos) się rozpadła. Nie wiem dlaczego. Nie wiem jak. Bardzo dobrze jest mi w Cavalieri i raczej już nigdy nie zmienię jej na żadną inną gildię.
KONIEC